Michał Bajsarowicz

 


 

Michał Bajsarowicz urodzony w Drawsku w 1963 roku.

W latach 1986 – 1992 studiował w PWSSP w Poznaniu.

Brał udział w licznych wystawach w kraju i w Europie.

 

 

Erupcyjna, krusząca siła, z jaką Michał Bajsarowicz tworzy swoje prace wypływa z jego wnętrza, wynika z doświadczeń. Postaci w jego pracach ukazane w swoistych pozach mają wielką moc wyrazu, o wiele większą, niż klasyczne, „akademickie” akty.

Pojedyncze figury często wprowadzają w głąb, centralizują się jakby w gorącym kraterze jestestwa, gdzie zawiera się istota ruchu. Z innej strony jednak wychodzą, rozwijają się, eksplodują poza obrys obrazu.

Natomiast w pracach przedstawiających grupy postaci uwaga koncentruje się na innych obszarach. Zmienia się tu ów symboliczny punkt wypowiedzi przynależny pojedynczym aktom. Siła prac z wieloma postaciami leży tam, gdzie te figury się łączą, występują między nimi interakcje, buduje się szczegółowe napięcie. Energia sygnalizowana jest kolorem i strukturą kreski.

 

W tradycji sztuki zachodniej rozwijającej się od renesansu temat „człowiek” istniał zawsze. Przybierał różne formy. Manieryzm, z jego renesansowymi korzeniami, ewolucją w baroku, zamknął się w XIX wieku w swoim klasycznym, skostniałym, akademickim kształcie. Jego kiczowate i sfałszowane odbicia często znajdują się w wielu mieszczańskich domach. Dysputa artysty z ludzkim ciałem rozgorzała na nowo XX wieku. Temat ten poruszają twórcy działający w innych obszarach sztuki jak informel, abstrakcja, instalacja, performance, sztuka nowych mediów i inne. Temat „człowiek” jest stale aktualnym problemem. Mierzyli się z nim tacy twórcy jak choćby Auguste Rodin, Alberto Giacometti, Egon Schiele, Lucien Freud czy Fransis Bacon.

Bajsarowicz niejako organicznie należy do tej linii. Jest tu zakorzeniony. Nie zapiera się tradycji, ale nie jest jej niewolnikiem. Jego prace nie są zwykłym postmodernistycznym dyskursem z tradycją. Są naturalnym rozwinięciem i kontynuacją tego łańcucha.

 

Michał Bajsarowicz zapytany o zdanie na temat człowieka krótko odpowiedział: ”Sam jestem człowiekiem”. Odpowiedź tę podziela z artystami wszech czasów. Ta opinia porusza całą naszą ludzką podświadomość. To poręczenie własnego, ludzkiego bytu określa artystyczną siłę jego wypowiedzi.

Kiedyś Michał Bajsarowicz powiedział: „łatwo jest nazwać to, co nazwane, co rzeczywiście istnieje. Ale w tych nazwanych i istniejących odnaleźć inne, nowe wartości, posiąść je, wyssać… To mi pomaga witać nowy dzień…”.

 

 

Dr. Peter Eichler-Dixon